Stenders wysłał mi miłą paczkę, której zawartość podbiła moje serce. Jakie dokładnie produkty dostałam? Czy są one warte zakupu? Zapraszam na post!
Gdy tylko zerwałam karton, w którym była przesyłka od razu pojawił się uśmiech na mojej twarzy. Jeszcze nigdy nie spotkałam tak pięknie zapakowanego pudełka. Niby nic, bo zwykła wstążka, ale w taki sposób była nałożona, że papierowy karton w szaro-burym kolorze zyskał wiele w moich oczach. Otwierając dalej, znów się zachwyciłam. Nie były to kosmetyki wrzucone od tak w pudełko, ale całość była bardzo ładnie zapakowana wraz z suszkami kwiatów i liści. Czyż nie wygląda to elegancko? Bo dla mnie TAK! Jest to świetny sposób pakowania prezentów i jeśli można tak u nich kupić produkty, a one zostaną tak zapakowane, to wiem gdzie kupię kolejne prezenty na święta czy inne okazje... :)
Ale wracając do tematu...w środku znajdował się żurawinowy krem do ciała. Masło shea zawarte w kremie dodatkowo wzmacnia jego nawilżająco-regenerujące działanie, do tego ten piękny zapach żurawiny..mmm. Nic tylko jeść :D uwielbiam ogólnie żurawinę w kosmetykach, dlatego firma trafiła w 10!
Krem bardzo dobrze się wchłania, pozostawiającą skórę ładnie pachnącą. Jednak jego podstawową cechą jest nawilżania i tutaj spisuje się bezbłędnie. Skórą jest nawilżona, zregenerowana i odżywiona, a do tego jeszcze pełna blasku dzięki żurawinie. Niestety, krem pomału mi się kończy, ale wiem, że chce wypróbować również wersję waniliowo-czekoladową, jednak to dopiero na zimę.
Drugim i zarazem ostatnim produktem jest kula do kąpieli. Uwielbiam wszelkie kąpielowe umilacze, a nawilżające bomby to już w zupełności. Pokochałam te z Organique, za to że kosztują niecałe 15 zł i są na dwa użycia. Tutaj koszt tej kuli to również 15 zł, jednak nigdzie nie pisze jak ją stosować. Gdzieś na blogu przeczytałam, że wrzuca się ją całą i tak zrobiłam. Powiem szczerze, że jedyny minusem to jej wielkość, bo jest malutka (w porównaniu do kul Organique) i nieprzepołowiona. Po wrzuceniu do wody bardzo szybko musuje i znika, dzięki czemu można szybciej wskoczyć do wanny. Pomarańczowa woda pachnie obłędnie, zapach grejpfruita unosił sie w całym mieszkaniu! Kula bardzo dobrze nawilża skórę oraz pozostawia ją gładką i miękką w dotyku. Uwielbiam taki efekt. Jednak najbardziej zaskoczył mnie skład. W kulach Organique występuje skrobia, a tutaj...Sól morska! Nie spodziewałabym się, że kula będzie wykonana z soli i że sól może dać aż tak fajny efekt na skórze! Dodatkowym atutem jest olej winogronowy i grejpfruitowy.
Jak dla mnie duet rewelacyjny. Jednak kula wygrywa, bo jest to produkt bez którego nie potrafiłabym już żyć :) kuszą mnie jeszcze inne zapachy kul, np arbuzowy, kawowo-śmietankowy, malinowo-jerzynowy, lipowy, rumiankowy, poziomkowo-jogurtowy oraz paczulowo-waniliowy. Jedyny minus...brak sklepu stacjonarnego we Wrocławiu, chyba że się mylę, to mnie poprawcie.
A Wy co myślicie o produktach firmy Stenders?