niedziela, sierpnia 03, 2014

Ulubieńcy lipca


Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić ulubieńców zeszłego miesiąca, czyli produkty, które najbardziej polubiłam i które świetnie sprawdziły się w wakacyjne dni. Zapraszam!


Jeśli chodzi o produkty do włosów to niewątpliwie moim największym ulubieńcem jest serum odżywczo-nawilżające od Artego (recenzja). Jest to jedyne serum, które tak dobrze nawilża mi końce. Od tamtych wakacji zużyłam już 2 takie opakowania i z pewnością zużyję jeszcze kilka. Świetnie sprawdza się szczególnie w wakacje, kiedy to słońce wysusza nasze włosy, a ciepłe powietrze robi z nich wygięte strąki. Natomiast suchy szampon Batiste (recenzja) jest nieodzwonym kompanem wyjazdów, wakacji pod namiotem, czy nawet codziennego życia, w którym nie mamy czasu na szybkie umycie włosów. Jednak musimy pamiętać także o odżywce, u mnie w tych upałach sprawdziła się Diamon Gloss od Nivea, tak wiem, jest pełna silikonów i innych kiepskich składników, jednak fajnie ujarzmiała moje napuszone przez upały włosy i nadawała chociaż jakiegokolwiek względnego wyglądu. I nie mogę zapomnieć o mojej nowej miłości czyli szamponie proteinowym od Himalaya Herbals, jest to bardzo łagodny szampon, który świetnie sprawdza się przy problemach ze sklapem, dodatkowo ma fajny skład i włosy po nim są miękkie oraz lśniące.



Niestety, upały nie są dobra również dla skóry naszej twarzy, dlatego musimy pamiętać o jej dobrym nawilżeniu. Tutaj świetnie sprawdził się krem przywracający nawilżenie  z serii Purritin od firmy Iwostin (recenzja). Przez pierwsze 2 tygodnie lipca odpuściłam sobie trochę pielęgnację twarzy, dlaczego? W skrócie...z głupoty, w dłuższym rozwinięciu - praca, zmęczenie, brak czasu. Jednak po 2 tygodniach nie używania prawie żadnego kremu moja twarz zaczęła się strasznie buntować. Czoło jak i okolice nosa zrobiły się czerwone i wypalone na wiór. Wyglądałam jakbym miała poważne problemy skórne, a podkład wyglądał bardzo nieestetycznie na suchej skórze, więc musiałam zaprzestać jego używania. Wtedy właśnie pomógł mi ten krem. Wystarczyło stosować go 2 razy dziennie i z pomocą wody termalnej Uriage wszystko wróciło do normy. W czym jeszcze pomogła mi woda? Przy poparzeniu słonecznym, czy przy podrażnieniu po goleniu. Jest to idealny produkt na taką pogodę. 


Spray MyVen Extra Stron to produkt dla osób w ciąży jak i osób które zmagają się z obolałymi nogami, bądz mają pracę stojącą. W ciązy nie jestem, ale moje nogi odmawiają mi ostatnio posłuszeństwa. Wystarczy że spsikam je spray'em i nogi pokrywa miłe uczucie ochłodzenia, a po tym mija i ból. Możecie go dostać w aptekach internetowych. Jeśli wiecie, gdzie mogę go dorwać we Wro dajcie mi proszę znać :)


Również i żel musiał się tu pojawić. Moje serce zostało podbite przez Le Petit Marseiliais i żel o zapachnu białej brzoskwini i mandarynki. Zapach rewelacyjny! Dodatkowym atutem jest, że zapach utrzymuje się na naszej skórze po kąpieli, co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło! Niestety trochę denerwuj mnie jego zbyt lejąca się konsystencja, bo przez to prawie go już nie mam :(


Nie mogłabym zapomnieć o kolorówce! Tutaj wygrywa bezapelacyjnie szmnika MAC w odcieniu Girl About Town. Rewelacyjny odcień na lato, a jeśli mowa o samej szmince... tutaj wygrywa wszystko. Warto wydać niecałe 90 zł, aby mieć dobrej jakości szminkę, która nie wysusza, świetnie trzyma się nie ustach i ma piekny kolor. Nic dodać, nic ująć. Kolejnym odkryciem są cienie firmy INGLOT. Są bardzo trwałe, nie rolują się i mają bardzo dobrą pigmentację. Muszę zakupić większą paletkę i większą ilość ceni. I ostatni już mój ulubieniec ostatniego miesiąca, czyli żel do stylizacji brwii od Catrice. Kosztował mnie niecałe 15 zł, ale bardzo dobrze trzyma brwii w ryzach przez cały dzień i dodaje lekkie zabarwienie w miejscach prześwitu. Nie jest on przeznaczony dla osób, które mają mało brwii oraz są one jasnego koloru. Polecam go natomiast osobom, które są zadowolone z koloru swoich brwii, jednak potrzebują produktu, który ułozy je w odpowiedni sposób i wygładzi. Minusem jest szczoteczka, którą trzeba nauczyć się obsługiwać, bo można umaziać sobie wszystko dookoła.

A jak wasi ulubieńcy?