Woda różana uważana jest przez wielu jako skarb urody i piękna. Jest to jedyny produkt o różanym zapachu który w ogóle testowałam i zapewne będę testować... a jak się spisała? Zapraszam na post!
Do czego możemy stosować ten produkt?
- wspaniały naturalny tonik,
- odświeża i nawilża skórę,
- dla skóry wrażliwej skłonnej ze skłonnością do pękających naczynek,
- świetny dodatek do maseczek z glinki ghassoul,
- Idealna dla wszystkich rodzajów skóry,
- najlepszy kosmetyk dla zmęczonych oczu: łagodzi, nawilża, odświeża.
Wodę różaną pokochałam jako dodatek do maseczek. Nie lubię juz gotowych maseczek bo po ok miesiącu wszystko zastyga i trudno nakładać takie maseczki na twarz, dlatego kupuje glinki w proszku na wagę. Jednak aby taką maseczkę wykonać należy dodac odpowiedniego produktu do rozrobienia produktu. W tym wypadku świetnie sprawdza się woda różana. Jest ona przeznaczona dla każdego typu skóry tak więc można stosowac ją do glinki białej i wrażliwej skóry czy do glinki zielonej i tłustej, zanieczyszczonej skóry.
Dodatkowym atutem tego produktu jest możliwośc nawilżenia skóry twarzy w ciągu dnia, poczas np upałów w lato. Działa o wiele lepiej niż woda termalna, bo uspokaja zaczerwienioną skórę, wszelkie stany zapalne, dodatkowo nawilży skórę i odświeży ją.
I jak tu jej nie pokochać? Myślę, że każda z Nas powinna mieć taką wodę gdzieś w toaletce.
Niestety moja wersja ma niezbyt ładne opakowanie, które powiem szczerze jest trochę kiczowate, a naklejka wygląda jakbym ten produkt kupiła w jakimś kiosku. Opakowanie pozostawia dużo do życzenia, chodzi dokładnie o grafikę, gdyż aplikator nie zacina się i aplikuje odpowiednią ilość wody różanej co jest plusem. Jednak myślę, że nie opakowanie jest ważne, a produkt i jego działanie, które jest jak najbardziej na plus :)
Za 100 ml trzeba zapłacić 15 zł. Możecie ją zamówić i poczytać o niej więcej tutaj.
Chciałabym Wam jeszcze złożyć najserdeczniejsze życzenia z okazji niestety kończących się już Świąt Bożego Narodzenia. Przepraszam Was, że składam życienia dopiero dziś, ale pracowałam do samej wigilii, potem 200 km do domu, pieczenie ciast, szykowanie całej kolacji. Wczoraj odwiedziny rodzin itp itd. Dopiero dziś odnalazłam chwilę, aby do was napisać ;) Jeszcze raz wszystkiego dobrego :* !