Jak już przy którymś denku pisałam... średnio widzę w tym sens, poza stroną ekologiczną, a raczej możliwością segregacji odpadów, ale weszło mi to w nawyk, więc zanim wyrzucę, mogę i o tym napisać! :) A jak jest z dzisiejszym denkiem? Same sprawdzcie :)
Włosy:
Odżywki:
1. Diamond Gloss Nivea czyli napchany silikonami skład, dość męczące opakowanie, przy tak gestej konsystencji, ale działanie - świetne. Nie wiem jak spisuje się przy codziennym stosowaniu, bo używałam jej mniej więcej raz na tydzień/dwa. Recenzja ukaże się wkrótce :)
2. Odżywka odbudowująca z olejkiem jojoba Yves Rocher - moja ulubiona odżywka. Olej jojoba jest dość wysoko w składzie, a moje włosy go uwielbiają. Czego chcieć więcej? Recenzja znajduje się TUTAJ.
Szampony:
1. Szampon nawilżający Mango&Aloes Balea - mój ulubiony szampon z całej serii Balea. Wiadomo, wielkich cudów z naszymi włosami to on nie zdziała, ale jak na szampon za ok 3,50 zł, spisuje się świetnie. Recenzja KLIK.
2. Szampon drogocenne olejki Timotei - kupiłam go na jakiejś promocji w Biedronce, jednak jego skład... bardzo mnie rozczarował. Jakiekolwiek olejki były w minimalnych ilościach, za to górowały silikony. Moja siostra go używała i mówiła jedno "ok". Myślę, że jak na szampon za 6 zł jest dobry i może fajnie spisać się np na wakacjach, gdzie dużo czasu przebywamy na plaży/ w słońcu.
3. Leczniczy szampon przeciwłupieżowy Pirolam - kupiłam go na problemy ze skalpem, szczególnie gdy przeczytałam ok 20 recenzji jaki to świetny jest szampon, jak rewelacyjnie usuwa łupież, jak... niewiadomo co jeszcze robi. Po 1. opakowanie jest małe, więc starcza na krótko, po 2. kosztuje ok 25-30zł, po 3. usuwa łupież tylko kiedy się go regularnie stosuje, gdy go odstawimy po 2-3 tygodniach wszystko wraca. Sam szampon starczył mi na ok 2 tygodnie stosowania, bo strasznie słabo się pieni.
4. Szampon do włosów suchych i farbowanych Baikal - skusiłam się na niego podczas jednej z wizyt w sklepie stacjonarnym Helfy. Wiele osób zachwalało produkty tej firmy, więc pomyślałam, czemu nie? Tymbardziej, że kosztował ok 14 zł. Niestety romans między nami był krótki, burzliwy i niezbyt udany. Całą recenzję możecie przeczytać TU.
5. Szampon Baby Dream - myślę, że tego produktu nie trzeba nikomu przedstawiać. Świetne spisuje się przy zmywaniu olei z włosów, jak i kremów, peelingów, maseczek. Nie jest to jednak ideał do codziennego stosowania, bo strasznie plącze włosy. Ale drugiego takiego szamponu, za 4 zł nie znalazłam.
6. Szampon Dermena Plus - kolejny specyfik na moją walkę ze skalpem. Ten na szczęście spisał się o niebo lepiej, a odkryła go moja mama. Saszetka kosztuje ok 2 zł i przy moich gęstych i długich włosach starcza na 2 mycia. Bardzo fajnie działa i faktycznie usuwa łupież, jednak początkowo trzeba stosować ją ciągle przez ok 2-3 tygodnie, a później wystarczy podtrzymywać mycie ok raz na tydzien, półtora. Jest to jedyny szampon apteczny, który się u mnie sprawdził, także polecam wszystkim którzy walczą z łupieżem.
Maska:
Maska arganowa 8w1 Eveline - całkiem fajna maska o dość gęstej konsystencji. Myślę, że sprawdza się o wiele lepiej od np szamponu z tej serii, czy odżywki. Włosy są po niej miękkie i gładkie, jednak nie można trzymać jej zbyt długo na włosach bo mogą stać się sianowate.
Walka o zdrowy skalp:
1. Ocet Jabłkowy Kamis - trochę drogi (ok 9 zł), trochę mały, ale do płukanki jak znalazł! Przy dłuższym i częstszym stosowaniu włosy sa po nim strasznie gładkie i lśniące. Ostatnio zrobiłam sobie od niego przerwę i niestety widac to po kondycji włosów. Musze znów do niego wrócić. Fajnie sprawdza się również przy np. łupieżu, bo zakwasza pH przez co wyleczy z grzybów.
2. Maść ochronna z witaminą A(producent: Oceanic) - dla mnie to najlepsza maść na przesuszoną skórę głowy. Koszt to ok 4zł, a jej działanie nieocenione. Polecam jednak tylko maść tej firmy, bo inne potrafią być gęstsze i tłustsze, przez co zmycie ich z włosów graniczy z cudem. A ta ma fajną, lekką i prawie nietłustą konsystencję.
Różności do włosów:
1. Suchy szampon Batiste Tropical - nie jest to może moja ulubiona wersja zapachowa, ale na wakacje jak znalazł. Przy końcówce mam jeszcze wersję wild i paisley. Jak dla mnie batiste ma najlepsze suche szmapony na rynku. Koszt to ok 15zł, jednak zapach jest świetny, działanie też no i do tego jest całkiem wydajny. Nie wiem czy wiecie ale od 3.07 do 16.07 będzie dostępny w Biedronce, za ok 11zł. Tutaj macie recenzje i porównanie do różnych wersji Batistów KLIK i KLIK.
2. Henna Khadi (ciemny brąz) - jest to już druga Henna mojej siostry, niestety znów ledwo widać zmianę koloru. Nadaje tylko lekkich refleksów. Będziemy jednak próbować jeszcze raz, tym razem potrzymamy już dłużej w ciepłym miejscu, może to coś zdziała. Koszt to ok 30zł, sklep: Helfy.
Nogi:
"ślimak dziś wystawił nogi, a ty pokaż swoje nogi!"
1. Żel do golenia Venus - niestety jak dla mnie żel sprawdza się o wiele gorzej od pianki tej firmy. Pianka po 1. lepiej pachnie, a po 2. jest wydajniejsza i mniej podrażnia skórę. Jednak moja siostra ma wersję aloe vera i ją uwielbia.
2. Żel do golenia Isana - Tutaj natomiast jest odwrotnie, żel sprawdza się lepiej od pianki. pianka bardzo podrażnia, a żel jest wydajniejszy i nie ma po nim żadnych problemów skórnych. Także, jestem na TAK.
Ciało:
Kąpiel:
1. Kremowy żel pod prysznic Nivea - bardzo lubię te żele nivea, tylko w bardziej owocowych wersjach zapachowych, ten był dla mnie zbyt mdły.
2. Żel do mycia Zielone Laboratorium - plus za pompkę i eko skład. Recenzja tutaj.
3. Żel pod prysznic Balea wersja Mandarynka -bardzo fajny zapach, dobrze myje i..tyle. W końcu to żel za ok 4 zł :) Porównanie żeli Balea znajdziecie TU.
4. Kremowy olejek myjący do twarzy i ciała Ziaja Ulga - rewelacja do twarzy i ciała. Świetnie spisuje się u osób z atopowym zapaleniem skóry, bądz u tych bardziej wrażliwych, czy przesuszonych osób. Uwielbiam nim zmywac makijaż, bo skóra jest nawilżona, gładka i czysta.
5. Arganowy żel Ziaja - to jest wymysł mojej mamy, kupiła go dla testu, jednak ona go polubiła. Dla mnie to badziewie, które w nazwie i opisie ma wielkich olej arganowy, a w składzie niestety nie.
Smarowidła:
1. Balsam Lirene - świetnie radzi sobie z podrażnieniem po goleniu, minusem dla niektórych może być parafina, która jest druga w składzie.
2. Lotion do ciała Balea wersja limitowana Hawaii Pineapple - gdziekolwiek znajdę ten balsam, kupię go ponownie! Dlaczego? Miał przecudowny zapach!! A moja mama pokochała go za działanie, przy jej bardzo suchej i alergicznej skórze spisał się rewelacyjnie.
3. Pilarix - może i drogi (30zł), może i trudno dostęopny (apteki), ale działanie ma rewelacyjne. Dla osób z wrażliwą skórą, z wrastającymi włoskami czy przesuszonymi miejscami zdziała cuda i będzie wybawieniem.
Kąpielowe umilacze:
Olejek do kąpieli Wellness&Beauty mój ulubiony, bajecznie pachnący olejek do kąpieli!
Higiena intymna:
1. Intima ziaja - ulubieniec mojej mamy, który u mnie zawsze wywołuje podraznienia i różnego typu zapalenia, jednym słowem nie polecam nikomu.
2. Żel do higieny intymnej Green Pharmacy - a tutaj za to mój ulubieniec, choć wolę piankę. Recenzja KLIK.
Pot STOP:
Antyprespiranty:
1. Lady speed stick - niestety średnio chroni przed przykrym zapachem i zostawia ślady na ubraniach. Wersja żelowa (klik) jest milion razy lepsza!
2. InvisiCalm Garnier Mineral - działa lepiej od LSS, jednak też brudzi ubrania...
Blokery:
1. Ziaja Bloker - strasznie po nim swędziała mnie skóra, nigdy więcej go nie kupię...
2. Etiaxil - niestety ten sam problem co z ziają, a do tego bardzo wysusza skórę.
Twarz:
Peelingi:
1. Peeling myjący Joanna czarna porzeczka - dość chemiczny zapach, jednak dobry i tani zdzierak
2. Peeling myjący Joanna truskawka - o wiele lepszy zapach o czarnej porzeczki i lepsze działanie, szczególnie w pielęgnacji twarzy.
Mycie:
1. Płyn micelarny Green Pharmacy - bardzo go lubię. Recenzja TU.
2. Micelarny żel nawilżający najgorszy żel jaki miała, strasznie mnie wysuszał i uczulił.
3. Żel do twarzy Repechage rewelacyjna pielęgnacja skóry trądzikowej. Można poczytać TUTAJ.
4. Niszcz Pryszcz kosmetyki DLA fajny, jednak na dłuższą metę się nie sprawdził... Recenzja KLIK.
Maseczki:
Ziaja maseczka z glinki szarej - odkąd poznałam robione własnoręcznie maseczki, te już tak nie podbijają mego serca i widzę ich pewne minusy, jednak raz na jakiś czas je używam.
Kolorówka:
1. Beyonce Heat Rush - jeden z moich ulubionych zapachów. Bardzo kobiecy i zmysłowy.
2. Dream Satin Liquid Maybelline - lekki, dobry podkład, jednak z silikonową bombą w składzie. Bardzo lubię używać go zimą, bo nie wysusza mi skóry.
3. Annabelle Minerals próbka podkładu kryjącego - już niedługo recenzja paru produktów tej firmy. Podkłady bardzo polubiłam, jednak nadal poszukuje koloru idealnego.
4. All about matt Essence - w chwili obecnej mam puder z catrice i niestety spisuje się gorzej. Ten z essence jest naprawdę dobry i na długo matuje naszą skórę.
Pieseł:
Daphnia zagęszczony szampon norkowy: nie pytajcie się mnie jak on się tu znalazł, był w denku to i na bloga trafi! :) Polecam go właściwie dla każdego psa, czy to z sierścią czy z włosami. Kosztuje niecałe 15 zł, a nie uczula, nie podrażnia i bardzo fajnie pachnie.
Polecam
<a href="http://FRUPO.pl/">Sklep z artykułami dla dzieci i niemowląt FRUPO.pl</a>