poniedziałek, lipca 21, 2014

Nowości w mojej kosmetyczce lipiec


W minionym tygodniu zakupy pochłonęły prawie cały mój budżet. Ale tak to jest gdy przyjeżdża do mnie siostra, która ma urodziny, są promocje, dodatkowo musiałam wybrać zaległy prezent imieninowy od P. Jakie cudowności trafiły do koszyka? Zapraszam na post!

Początkowo odwiedziłam Biedronkę i zakupiłam Batisty. Wersję wild bardzo lubię, a fresh i blush mam pierwszy raz. W niedługim czasie zamierzam je zrecenzować :) Ale uchzlajc rbka tajemnicy polecam wszystkie 3. Szczególnie na wakacje. Następnym przystankiem było SuperPharm w Magnolii we Wrocławiu. Tam również trochę kupiłam... najpierw do koszyka powędrowała woda termalna Uriage, była w promocji za ok 13.30 zł. Bardzo ją lubię, dlatego nie mogłam sobie odmówić jej zakupu, szczególnie za taką cenę. Oczywiście, również musiałam kupić piankę do twarzy, bo mi się skończyła. I znów wzięłam piankę z Pharmaceris, o której możecie przeczytać tutaj KLIK. Od dłuższego czasu szukam antyprespirantu idealnego, wiele osób zachwalało Vichy, a że było w promocji za ok 28 zł to je wzięłam na próbę. Niestety, ma również aluminium w składzie, a swoim działaniem wcale nie jest lepsza od np. Lady Speed Stick. Po drodze zauważyłam jeszcze szafe z lakierami Essie, gdzie również cena kusiła (ok 24 zł za sztukę). Wzięłam kolory: Russian roulette  i lapiz of luxury. Kolejnym przystankiem był Inglot, który również znajduje się w Magnolii. Tam kupiłam cień jasnobeżowy i mozaikę. Dodatkowo dokupiłam kasetkę, za wszystko zapłaciłam ok 43 zł (13 zł zwykły cień, mozaika 17, kasetka 13). Ta kasetka dalej jest mojej siostry, są to 4 cienie, w kolorach brązu i beżu. W Inglocie byłam 2 razy, raz po moją kasetkę, gdzie trafiłam na bardzo dobrą ekspedientkę, która pomogła mi wybrać mozaikę zgodnie z moim kolorem oczu, jak i odcieniem skóry. Niestety gdy poszłysmy po raz drugi po kasetkę mojej siostry ekspedientka była inna i właściwie nic nie umiała doradzić. Wzięła tylko magnetyczną tackę i kazała wybrać sobie kolory. Kto śledzi mojego Instagrama wie, że na imieniny P. zafundował mi kartę podarunkową do M.A.C., a więc i jego odwiedziłam, że spotkałam przesympatyczną, bardzo ogarniętą i znającą się na rzeczy ekspedientkę, która nie patrzyła na mnie z góry czy nie wywyższała się, a wiem, że w M.A.C.u takie Panie pracują, albo olewają klientów. Tutaj było zupełnie inaczej, poświęciła mi masę czasu, pokazała wszystkie produkty które chciałam, pomogła dobrać kolory i do tego zawsze miała uśmiech na buzi. Jak dla mnie rewelacja! Kolory jakie wybrałam:



Każdy inny, ale chciałam wziąć jeden do codziennego makijażu (pink plaid), jeden na jakieś ważne wyjście (russian red) i jeden, który będzie inny (girl about town). Powiem Wam, że są świetne! Mają bardzo fajne formuły, nie wysuszają, a kolor trzyma się bardzo długo. Cena za jedną to 86 zł.

Ostatnio dostałam również zaproszenie do testów z Klubu Elfa Pharm. Bardzo chętnie je przyjęłam, bo mój skalp znów zaczyna płatać mi figle i chciałabym wypróbować czegoś innego, bo mam wrażenie, że szampon z Kerastase, mimo że mi pomaga, bardzo niszczy włosy. Elfa Pharm wprowadziło na rynek nową serię z kompleksem Bh Intensive+. 



Cała seria składa się z naturalnego olejku łopianowego z pipetą, szamponu, serum jak i balsamu. Z pewnością najbardziej interesują Was składy :








Powiem Wam, że najbardziej interesuje mnie serum i szampon. Jestem ciekawa jak się sprawdzą, właśnie będę zaraz je testować i jak tylko będę gotowa na recenzję od razu ją umieszczę :) mam nadzieję, że naprawdę pomogą mi z moim skalpem i nie zniszczą mi włosów :)