piątek, września 05, 2014

Ulubieńcy sierpnia czyli kosmetyczne rewelacje minionego miesiąca


Wrzesień już na dobre zagościł w naszym kalendarzu, a więc pora na ulubieńców sierpnia, czyli parę kosmetyków po które sięgała z przyjemnością i używałam najczęściej. W tym miesiącu najwięcej ulubionych produktów znalazłam w kolorówce, a jakie to kosmetyki? Zapraszam na post!





Niestety wiele kosmetyków do pielęgnacji czy stylizacji mnie ostatnio zawiodło, dlatego mam tylko 5 ulubienców w tej kategorii. Pierwszym z nich jest krem Corine De Farme. Jest to moje 3 opakowanie tego kremu, używam go głównie w okresie wiosenno-letnim, dlatego sierpień był ostatnim miesiącem aby go zużyć przed zimą i jesienią. Krem bardzo dobrze nawilża, nie powoduje alergii, ma świetny zapach i idealnie nadaje się pod makijaż. Jego wielkim atutem jest również opakowanie z pompką i tłokiem, które umożliwia wydobycie produktu co do ostatniej kropli. Cena za opakowanie to ok 25 zł, niestety możemy dostać go głownie internetowo. Następnym produktem jest balsam do ciała od Balei. Bardzo lubię ich balsamy, ponieważ są tanie i dobre (za taki balsam zapłacimy ok 1.5 euro). Balsam błyskawicznie się wchłania, nie pozostawia lepkiej warstwy i do tego nawilża jak trzeba. Czego można chcieć więcej? Myślę, że za tę cenę produkt jest godny uwagi i wypróbowania. Następnym produktem, który podbił na nowo moje serce jest krem do rąk The Secret Soap Store o zapachu porzeczkowym. Jest to najlepszy krem do rąk jaki miałam w swoich zapasach. Idealnie nadaje się do rąk wysuszonych, popękanych czy szorstkich i chropowatych. Ma fajny skład, dobrze się wchłania, pięknie pachnie i rewelacyjnie poprawia kondycję naszych rąk! Cena za opakowanie to ok 20zł, jednak w mydlarniach krem ten często jest za ponad 30zł. W ostatnim miesiącu naprawdę potrzebowałam dobrego nawilżenia, czy to rąk, ciała czy... stóp! Żaden krem do stóp nie dawał sobie rady z moimi piętami, a kremy TSSS było mi szkoda, bo mam go na wykończeniu dlatego w obroty poszedł balsam The Body Shop o zapachu kokosa. Ma przepiękny zapach, który od razu mnie uwiódł i podbił moje serce. Jego gęsta konsystencja bardzo dobrze się rozmasrowuje na ciele, a do tego pozostawia skórę pachnącą, gładką i nawilżoną. Pięty już po pierwszym posmarowaniu wyglądały jak nowe. Szkoda tylko, że trzeba wydać na niego trochę pieniędzy. Ja swój dorwałam za ok 40 zł, jednak jego regularna cena waha się w granicach 70 zł. Powiem Wam szczerze, że za takie opakowanie nie dałabym nigdy tylu pieniędzy, bo produktu jest po prostu mało. Za tę cenę możemy dorwać coś lepszego, w ładniejszym opakowaniu, większej pojemności i z lepszym składem. No i ostatnim produktem jest lakier Elnett od L'Oreal Paris. Jest to lakier, który faktycznie nie odbija się na kondycji włosów, nie skleja ich, a jedno przeczesanie włosów szczotką powoduje pozbycie się resztek lakieru. Niestety, nie nadaje się on np. do kitki, ponieważ jest za słaby i nie utrzyma piętrzących się baby hair. Jednak do upięć, loków, czy utrzymania prostych włosów jest idealny.


W tym miesiącu kolorówka podbiła moje serce najbardziej i bez wiekszego problemu. Pierwszym moim ulubieńcem jest szminka firmy MAC o kolorze Russian Red. Jest to przepiękny, brudny, czerwony kolor w wykończeniu matowym, który dodaje nam pazura. Sama w sobie szminka jest warta swojej ceny (86 zł), ma piękny zapach, lekką konsystencję, którą łatwo rozprowadzić na ustach, kolor się nie "zjada" ani nie blaknie, a opakowanie wytrzyma wiele wstrząsów w torebce. Kolejnym produktem wartym uwagi jest paletka Make Up Revolution Iconic 2. Za swoją paletkę zapłaciłam równe 20 zł. Cienie mają rewelacyjną pigmentację, nie osypują się, nie rolują się i wytrzymują cały dzień na powiekach. Jak za taką cenę cienie są dla mnie odkryciem roku wśród kosmetyków do makijażu. Kolejnym dobrym produktem jest lakier Essie Russian Roulette. Kolor jest świetnie nasycony przez co robie duże wrażenie gdy mamy go na paznokciach. Możecie go dorwać w Superpharm za ok 35 zł, ja znalazłam swój na przecenie za 25zł. Podkład L'Oreal Paris True Match to kolejny produkt który jest wart wydanych na niego pieniędzy. Stała cena to 60zł, jednak teraz możecie go dorwać w Rossmannie na przecenie za niecałe 44 zł. Pdokład ten ma wiele odcieni, a co najlepsze ma podział na tony np. różowe, czy żółte, dzięki czemu lepiej możemy dobrać kolor. Dodatkowym atutem jest wydajność. Ja swój używam już 3 miesiąc i prawie w ogóle mi go nie ubyło, a maluje się codziennie. Produkt nie wysusza, zostawia satynowe wykończenie i potrafi przetrwać na buzi cały dzień. Jak już przy podkładzie jesteśmy, to moim nowym produktem jest korektor beBeauty. Może nie jest typowo sierpniowym produktem, ale wart jest wypróbowania, choćby ze względu na cene - ok 10zł, dostęponość: każda Biedronka. Bardzo dobrze sprawdza się do cieni pod oczami, ponieważ lekko rozświetla i nadaje skórze zdrowego wyglądu. I ostatni produkt z tej serii czyli perfumy Yves Rocher So Elixir wersja Purple. Zapach ten nadaje się zarówno na lato jak i zimę. Jest troszkę cięższy, ale można wybrać lżejszą wersję zapachową. Perfumy utrzymują się na ubraniu cały dzień, a rzeczy włożone do szafy będą pachnieć nam tygodniami. Nie sądziłam, że takier perfumy mogą być aż tak dobre. Możecie je dostać w każdym sklepie Yves Rocher, w regularnej cenie za 190 zł, jednak polecam iść je kupić, kiedy dostaniecie zniżki urodzinowe, bo możecie je kupić za 90zł.



I ostatni mój ulubieniec czyli pędzel Hakuro H24, lekko ścięty, idealny do nakładanie różu czy brązera. Nie dość, że ma bardzo dobrej jakości włosi, to kształt który posiada idealnie rozprowadza róż na policzkach. Kupiłam go za ok 24-26 zł. A jak tam Wasi ulubieńcy? :)