Zima nadchodzi do nas wielkimi krokami. Właściwie jak ide od rana do pracy to już ją czuję... Ale nie będę tu o pogodzie sie rozpisywać, jednak ma to coś z nią wspólnego. Podczas mrozów, zimnych wiatrów czy sypiącego śniegu nasza skóra jest podwójnie narażona. Dlaczego? O tym już w poście! Zapraszam!
Jak wiadomo zmiana temperatury nie służy naszej skórze. Ani gdy jest zbyt gorąco, ani kiedy jest za zimno. Jeszcze gdy jest ciepło potrafimy nałożyć krem z filtrem tak w zimę bardzo wiele osób o tym zapomina. A to duży błąd! Bo gdy np. napada dużo śniegu, słońce sie od niego odbija i działa tak samo szkodliwie jak w lato. Temperatura poniżej zera również nie jest naszym przyjacielem. Od rana musimy zaprzestać mycia twarzy wodą, chyba że nie bedziemy wychodzić na dwór w przeciągu godziny. Jak wiadomo woda zostaje w naszych porach i warstwie skóry, a wychodząc na dwór gdzie jest niska temperatura, taka woda wyrządza nam sporą krzywdę i np. wysusza. Dlatego pamiętajcie aby teraz przestawić się na płyny micelarne i toniki, ponieważ one mają inną konsystencję od zwykłej wody i nie wysuszają naszej skóry po wyjściu na dwór. No dobrze...ale jak już nasza skóra przeschnie na wiór, albo bardzo się boimy że tak się stanie to co mamy robić? Używać kremów nawilżających. A jakich? Pharmaceris Lekki krem głęboko nawilżający jest idealnym kremem właściwie na każdą porę roku i dla każdej skóry. Także zaczynamy recenzję!
Jak wiadomo Pharmaceris jest polską marką, która tak naprawdę wyłania się spod rąk firmy Dr. Irena Eris. Jest to dla mnie duży plus, ponieważ lubię polskie produkty, w końcu dzięki nim wspieramy polską gospodarkę :P
Krem znajduje się w plastikowym opakowaniu z pompką, która działa na zasadzie airless, czyli że produkt zostanie wykorzystany do końca, bez obawy, że rurka od pompki sięga za nisko i połowa kremu zostanie na dnie. Denko samo idzie do góry, co jest jak dla mnie świetnym rozwiązaniem, nie dość że mega higieniczna jest pompka to jeszcze zużywamy produkt do końca. Pompka nigdy mnie nie zwiodła, nie zacięła się, abi nie popsuła. Niestety minusem jest zerowa przezroczystość opakowanie przez co dowiemy się, że krem nam się skończył dopiero wtedy, kiedy krem nie zaaplikuje się nam na ręke.
Niestety nie mam składu ponieważ zagubiłam gdzieś opakowanie, a w internecie krąży stara wersja tego kremu więc nie chce ryzykować podaniem złego składu.
A dla kogo taki krem jest?
Głównie dla skóry odwodnionej i skłonnej do przesuszeń, ale również dla alergicznej i nadwrażliwej skóry.
Sama mam skórę tłustą, czasami lubi się przesuszać (w lato miałam straszny z nią problem), ale również lubi być alergiczna i się zapychać. Dlatego znalezienie odpowiedniego kremu właściwie graniczyło z cudem.
Rok temu pokochałam krem z Iwostinu, świetnie nawilżał, pozostawiał skórę odżywioną i gotową do makijażu. niestety przy końcu pierwszego opakowania zaczął mnie strasznie zapychać. Dlatego poszedł w odstawkę. Krem z Sylveco (lekki krem nawilżający) nie podołał przesuszeniom jakie moja skóra miała. Dlatego musiałam sięgnąć po coś innego. Wiele osób z tłustą cera go polecało np Aggie 81irl, dlatego zdecydowałam się na przemyślany zakup - przeczytałam wtedy naprawdę wiele recenzji, na wielu blogach, obejrzałam vlogi, przeszukałam wizaż. Nie chciałam znów wydać 40 zł po to, aby krem mnie zapychał.To jest już moje drugie opakowanie tego kremu (właściwie od tygodnia mam nowe) i jest z niego strasznie zadowolona. Dlaczego?
Ponieważ rewelacyjnie niweluje wszelkie przesuszenia. U mnie wystarczyły 3 dni aplikacji kremu (oczywiście 2 razy dziennie) i nie miałam nawet 1 suchej skórki i jakiejkolwiek nierówności z tym związanej na skórze. To jest naprawdę dobry efekt, szczególnie, że na twarzy miałam bardzo duży problem. Na czole, nosie i policzkach miałam wielkie czerwone place, które były przesuszone na wiór, milion odstających suchych skórek i do tego szorstkość która była straszna. Dodatkowo uwielbiam stosować go pod maski algowe, aby wzmocnić działanie nawilżające masek. Bardzo dobrze sprawdza się jako baza pod makijaż, podkład się nie waży, ani nie spływa. Jego dodatkowym atutem jest lekki zapach, który nie przeszkadza w aplikacji produktu, ale również ma SPF 20, które idealnie nadaje się na zimową porę. No i zapomniałabym, ale bardzo dobrze się wchłania i jest bardzo wydajny. Moje pierwsze opakowanie kupiłam pod koniec lipca i starczyło mi aż do teraz, z czego stosowała mi go czasami mama i siostra, a ja nakładałam go 2 razy dziennie. I zapomniałabym, mimo że mam skórę tłustą nie powodował wydzielania większej ilości sebum, ani nie zapychał.
Za takie opakowanie kremu trzeba zapłacić 40 zł, ale jak najbardziej polecam się w niego zaopatrzyć. Możecie go dostać np. w Hebe czy Superpharmie, ale równiez w większości aptek