Dziś kolejny post z serii pachnący dom, w którym chciałabym Wam przedstawić dwa zapachy z Yankee Candle, które sa skrajnie różne, jednak łączy je jedna rzecz...owoce.
Zacznijmy od Cranberry Ice
Jest to wosk jeszcz z serii zimowej, jednak nie jest to dla mnie typowo zimowy zapach. Tłumacząc na polski jest to zapach mrożonej żurawiny. Jest to intensywny zapach, dzieki czemu wosk starczy nam na 5-6 paleń. Jest to zapach kwaskowej żurawiny, który po odpaleniu zaczyna być bardziej słodki, jednak w tle nadal czuc kwaśna nutę. Jest to bardzo fajny wosk, zapach mimo iż intensywny to nie jest męczący (jak cynamon czy salt caramel). Nadaje się zarówno w zimę jak i na wiosnę.
Kolejny to Summer Scoop
Czytałam opinie, że są to lody waniliowe z polewą truskawkową, bądź lody waniliowe wraz z lodami owocowymi. Cóż, nie do końca się z tym zgodzę, oprócz tego że są to lody. Jadłyście kiedykolwiek lody Grycan? Jest tam smak o nazwie owoce leśne czy jakoś tak. Samo jedzienie lodów Grycan to jak przeniesienie się do innego wymiaru smaków i tak jest z tym woskiem. Pachnie on tak jak smakują tamte lody! Zapach również jest bardzo intensywny, mega słodka nuta zapachowa w której możemy wychwycić m.in truskawki, jednak gdzieś w tle wyczuć można minimalną ilość kwaskowatych owoców jak np. winogrono. Summer scoop jest moim ulubieńcem niezależnie od pory roku.
Obydwa zapach należą do grupy tych bardziej intensywnych, nie są one w żadnym stopniu orzeżwiające, są bardziej smakowite, jednak nie duszące. Jeden taki wosk starcza mi na 5-6 paleń, przez intensywność zapachu wystarczy naprawdę odrobina wosku do kominka, a cały pokój zostanie wypełniony owocowymi nutami aż po brzegi.
Lubicie słodkie bądz kwaśne zapachy? Więc te woski są stworzone dla was :)
Chciałabym jeszcze podziękować Monice z bloga blonde-bangs. Ostatnio udzielała wywiadu na stronę internetową i podałam mój blog, jako ten jeden z lepszych. Nie wiedziałam, że moje pisanie może aż tak komus się podobać, bo bądzmy szczerze, ale polonistka ze mnie kiepska ;) ciszę się, że Kobieca-strefa się podoba, bo daje mi to więcej wiary w siebie oraz w dalsze pisanie :)
Artykuł znajduje się tutaj