czwartek, listopada 20, 2014

Moje skarby czyli szminki, które podbiły moje serce

Kobieta bez szminki jest jak... po prostu jest niekompletna. Może to tylko moje zdanie, ale zapewne każda z Was ma choć jedną szminkę w swojej kosmetyczce. Może niezbyt często po nią sięgacie, ale przy ważniejszych okazjach z pewnością sobie o niej przypominacie. Ze mną było kiedyś tak samo, ale od pewnego czasu przepadłam! Dokładnie od lipca tego roku, kiedy to moją miłością stały się szminki!


Wiele z Was może będzie się dziwić ile można mieć szminek, ale to tak jak z butami, torbami, tuszami czy innymi dziwnymi rzeczami, które kobieta czasami po prostu musi mieć i tyle. Niestety, jestem zakupoholiczką, uwielbiam zakupy - szczególnie te kosmetyczne. Jak podkład mogę mieć jeden, tusz do rzęs również, tak szminke niestety nie. Dla mnie szminka zmienia wszystko. Możemy mieć ten sam makijaż (czytaj róż, podkład, cienie, tusz), ale po dodaniu odpowiedniej szminki zmienia się wszystko! Zresztą same zobaczcie, specjalnie dodałam zdjęcie całej twarzy, a nie tylko ust żebyście zobaczyły różnice:


Zdjęcia zostały wykonane tego samego dnia, przy tym samym makijażu, zmieniałam tylko kolor ust. Na górnych zdjęciach mam na ustach pomadki MAC, z lewej Pink Plaid, z Prawej Girl About Town, natomiast na dole Berry Smooch z serii idealny pocałunek od Avon. Widać  tą zmianę prawda? Tak maly element, a tyle może zmienić :) dobrze, a więc przejdzmy do moich ulubionych pomadek :


Od lewej idąc: Berry Smooch Avon, Girl About Town Cremesheen MAC, 124 Vision Lipstick Golden Rose,104 Vision Lipstick Golden Rose, 110 Vision Lipstick Golden Rose, 108 Vision Lipstick Golden Rose, Pink Plaid Matte MAC, Rose Petal 311 Kobo Cosmetics, 102 Lasting finish by Kate Rimmel, 07 Velvet Matte Golden Rose.

Ogólnie uwielbiam kolor różowy w szmince, czy to idący w stronę fioletu czy bardziej beżowy. Niestety moja skóra, ani zęby nie lubią się z typową pomaranczą i tutaj tak właściwie żaden nią nie jest. Niestety zdjęcie było robione przy kiepskim świetle, ale zapewniam Was, że ani 104 GR, ani 102 Rimmela, ani Kobo nie są pomarańczowe, tylko różowe. Tutaj możecie kliknąć i zobaczyć jak to wygląda :) (1. 2. 3.), zresztą widać to także na zdjęciach powyżej.



Jak wygląda to cenowo? Niestety MAC jest najdroższą "zabawką". Jedna szminka kosztuje w granicy 86 zł, później jest to pomadka z Avonu, które w regularnej cenie kosztuje 31 zł (teraz promocja za 17zł), następnie Rimmel (20,50 zł), Kobo (16 zł), Golden Rose Velvet Matte (10,90 zł), Vision Lipstick również GR (9,90 zł).

A jak z trwałością?
Wybrałam prosty test, przetarcie ręki chusteczką mocnym, zdecydowanym ruchem. A oto efekty:


Najbardziej rozmazała się Velvet Matte z Golden Rose, natomiast jej siostry z serii Vision Lipstick zostały prawie nietknięte. Jeśli chodzi o MACa to również jego trwałość jest bardzo dobra. Reszta myślę, że dostanie solidną 4.

Jeśli chodzi o cały zestaw szminek tutaj podanych to kocham miłością niezmienną, wielką i zapewne do końca życia pomadki MACa. Mimo, iż sporo kosztują (8,6 raza więcej od Vision lipstick GR), ale mają bardzo delikatny i ładny zapach, ich konsystencja jest genialna, szczególnie Cremesheen, ponieważ świetnie sunie po ustach zostawiając taflę pięknego koloru. Seria matte może troche wysuszyć i to jej jedyny minus, ale kolor utrzymuje się równie długo, nawet jak jemy czy pijemy (plus kolor pink plaid optycznie wybiela zęby). Kolejnym moim faworytem są pomadki z GR Vision lipstick, co prawda na ręku wyglądają średnio, jakby kolor był lekki, lekko prześwitujący. Nic bardziej mylnego! Mają bardzo fajną kremową konsystencją, która bardzo ładnie prezentuję się na ustach Gdy tylko chcemy z niego otrzymać mat, wystarczy odbić usta na ręczniku papierowym czy chusteczce. Usta nie są przesuszone, mają piękny, jednolity kolor i do tego kolor naprawdę jest intensywny. Nastepna jest pomadka Avon, która zaskoczyła mnie swoim kolorem, również kremową konsystencją i trwałością! Wytrzymuje na ustach porównywalnie do pomadek MAC. Niestety nie mogę tego powiedzieć o pomadce Rimmela, która lekko wysusza usta, ale jej cukierkowy, różowy kolor i piękny, intensywny lekko waniliowy (?) zapach  pozwala mi jej wybaczyć wysuszenie ust, wystarczy dobry balsam :) No i najgorsze dwa gagatki, które znalazły się tutaj dla przestrogi dla innych, Kobo, jak nie ma dobrego koloru, tak i trwałości nie ma, do tego wysusza, a później pomadka jest strasznie sztywna i drapiąca przez co podrażnia usta. Niestety Velvet Matte też okropnie wysusza usta, ale ma przecudowny kolor, który również kocham i muszę znaleźć pomadkę o tym samym kolorze, ale mniej wysuszającą ;)

A Wy? Jakie pomadki lubicie? W macie czy kremowe? Pomadka której firmy podbiła Wasze serce?





Polecam
<a href="http://FRUPO.pl/">Sklep z artykułami dla dzieci i niemowląt FRUPO.pl</a>