niedziela, listopada 17, 2013

raz, dwa, trzy...kremujesz włosy i Ty! Kremowanie czyli zamiennik olejowania włosów


Każda z nas chciałaby mieć piękne, gładkie i zdrowe włosy, jednak żadko której z nas taki efekt da się osiągnąć. Swoja przygodę z "ratowaniem" włosów zaczęłam od olejowanie i tak właściwie od tego zaczęłam swój blog (klik). Niestety w olejowaniu nie przetrwałam zbyt długo. Denerwowało mnie to, że często niedokładnie zmywałam olej z włosów i musiałam je myć ponownie, bo po wyschnięciu włosy wyglądały jakbym nie myła ich z miesiąc. Zużyłam całą butelkę oleju z pestek winogron i włosy faktycznie były lepsze, zdrowsze i ładniejsze, jednak chciałam większych efektów, bardziej spektakularnych i szybszych. Zakupiałm więcj olej kokosowy - wszyscy go zachwalają, więc i ja chce go mieć! I to był błąd...olej teraz leży w lodówce i czeka na stracenie terminu ważności i wyrzucenie. Na włosach w ogóle się on nie sprawdził. Miałam je zbite w strąki, obciążone i brzydkie... jedyne z czym dobrze sobie radził to łupież. Wystarczyło nałożyć go na 30-60 minut przed myciem włosów na skalp, a potem dokładnie zmyć szamponem np.Baby dream. Po łupieżu, przesuszeniu czy podrażnieniu ani śladu. Równie dobrze radzi sobie  z paznokciami.
Ale wróćmy do olejowanie... po jakiś 4 miesiącach olejowanie odstawiłam na dobre. Bez żalu,płaczu i stękania. Ale chwila...trzeba znaleźć alternatywę! No i znalazłam...
Kremowanie włosów.

Co to jest i z czym to sie je?
Tak właściwie to się tego nie je. Kremowanie włosów polega dokładnie na tym samym co olejowanie, jednak jest mniej tłuste i o wiele ładniej pachnie.
Zamiast oleju na włosy nakładamy kremy(mogą być do rąk, twarzy czy ciała), balsamy i inne produkty, które swoim składem nie zrobią nam krzywdy. Kremować włosy można wtedy gdy są suche i jak wtedy gdy są mokre. Ja preferuje nakładać balsamy na włosy suche, nie wiem czemu. Produkt nakładamy tak jak olej: na całą noc, na parę godzin, lub na paredziesiąt minut.
Wszystko robimy dowolnie, według uznania i potrzeb.

Jak dobieramy krem?
No i tutaj podstawy czytania składów są niezbędne. Musimy wiedzieć które to oleje i ekstrakty, a które to te "złe" składniki. Cóż..zacznijmy od tego, że przy wyborze kremu kierujemy się jego DOBRYM składem. Najważniejsze jest aby miał dużo olejów i ekstraktów. A czego nie powinny mieć? Z tego co wyczytałam gdzieś, na czyimś blogu to parafiny. Podobno nie działa ona zbyt zbawiennie na włosy, a wręcz odwrotnie. 

No dobra...chętnie bym kremowała włosy, ale czym?

Jakie kremy są głownie polecany przez włosomaniaczki?
Kremy Isana - kakaowy, oliwkowy




Jakie kremy polecam ja?

Mleczko do ciała Yves Rocher malinowe.
Oliwkowe również ma bardzo dobry skład i świetnie działa na włosy.
Recenzja KLIK

Masło do ciała Floslek z wiśnią i  malpigią granatolistną (acerola)
Ciekawy skład, piekny zapach i dobrze działa na włosy. Czego chcieć więcej?
Recenzja KLIK

Patrząc na produkty które wam zaproponowałam pewnie pomyślicie, że mnie pogięło. Mleczko z YR kosztuje 20 zł, a masło z Flosleku...właściwie także.
A przecież masła z Isany są po 10zł. Nie neguję tego, nie mówię, że produkty które wam polecam są lepsze, bo nie wiem czy są. Nigdy nie kremowałam włosów produktami Isany, bo aktualnie mam tyle balsamów i kremów w domu, ze nie opłacało mi się kupować kolejnych, dla sprawdzenia jak działają na włosach.
Te produkty które widzicie wyżej tak właściwie nie były przeznaczone do włosów. Mleczko YR kupiłam, bo ładnie pachniało. Nieważne, że w łazience mam 4 otwarte nawilżacze do ciała. Nie używałam go, aż pewnego razu przeczytałam własnie o kremowaniu włosów. Użyłam malinowego cudaka i zakochałam się w tej metodzie. Masło z flosleku było przeznaczone do ciała, a dostałam je w ramach współpracy. Początkowo używałam je do ciała, jednak kiedy już je przetestowałam i wyrobiłam sobie opinię, spojrzałam na skład i pomyślałam, że czemy by go nie nałożyć na włosy?

A i z pewnością odradzam produktów eveline. Moim zdaniem mają naprawdę kiepskie składy, no może poza extra soft z olejkiem arganowym(recenzja klik). Balea raczej swoim składem również nie ujmuje za serce. 


Zanim któraś z was będzie chciała spróbować tej metody, natknie się na post włosomaniaczek o kremowaniu włosów i zobaczy, że najlepiej działa w tym temacie Isana... ostudzcie swój zapał i chęć zakupów w Rossmannie. Pierwsze co sprawdzcie swoje zapasy, które z pewnością są spore. Może macie akurat jakiś produkt mleczko, balsamo podobny, który ma dobry skład, a czeka na otworzenie od paru miesięcy bądz tygodni.Jeśli nie zadziała, to ok możecie kupić Isanę, ale nie mówię, że zakochacie się w kremowaniu włosów. Nie jest to metoda dla każdego, tak jak olejowanie. 50% włosomaniaczek bez olejowania nie wyobraża sobie życia, tak więc i 50% nie wyobraża sobie życia bez kremowania. U jednej z was efekty będą oszałamiające i wszyscy będą zachwycać się jej pięknymi włosami, a druga nie zauważy różnicy.

A co tak naprawdę w kremowaniu jest ważne?

Nie licząc składów produktów, którymi będziemy kremować włosy oczywiście, 

ważna jest SYSTEMATYCZNOŚĆ!! I nie możesz poddawać się po jednym zabiegu. Najlepiej kremować włosy raz w tygodniu, przez np miesiąc i zobaczyć czy jest różnica czy nie. Możesz robić to równiez przed każdym myciem, ale czy ci się chce? Tak...nie jestem włosomaniaczka i nią nie będę bo jestem zbyt leniwa. Nie wyobrażam sobie kremować czy olejować włosów przed każdym myciem i siedzieć z olejem po min. 4 h. Ucieka mi pół życia, które mogłabym spędzić na spacerze z moją Psinką, wyjściu na miasto i spotakniu się ze znajomymi czy po prostu wyjściem do sklepu po zakupy, które trzeba raz na jakiś czas zrobić, bo niestety (a może i stety? :)) kosmetyków się nie je :)
Wróćmy jednak do tematu...

Kremowanie...po co i dlaczego?

Właściwie to jest dobre pytanie. Po co i dlaczego? Żeby mieć piękne włosy.
Robiono to już bardzo dawno temu... jak tylko tak naprawdę został wypuszczony na rynek krem Nivea. Robiły to głownie cyganki, które słyneły z pięknym i zdrowych, długich włosów.
A skąd to wiem? Nie żebym była cyganką, albo żyła na tym świecie z 80 lat i znała takie informacje. Powiedziała mi to starsza Pani u fryzjera, która siedziała obok mnie i czekała aż farba jej się przyjmie. Rozmawiałam na temat kremowania włosów z moją fryjzerką, która niestety o tym nie słyszała i była wielce zdziwiona że tak można.
Tak apropo... nie dziwi was brak wiedzy fryzjerów? Bo ja spotykam się już nie pierwszy, ani nie ostatni raz że fryzjerka nie wie co ja do niej mówię. Ale o tym w kolejnym poście...
Wracając do kremowania... mamy wiele różnych produktów, które spiszą się lepiej od kremu nivea. Nie neguję go, po z tego co dzisiaj przy porannej kawie wyczytałam, nadal wiele włosomaniaczek wybieram właśnie zwykły krem nivea. Cóż... dla mnie nie wnosiłby on nic w moje włosy, bo z tego co kojarze to za wiele olejów i ekstraktów to on nie ma, o ile w ogóle jakieś ma.


Także w wyborze produktu macie duże pole do popisu... ale dlaczego to robimy?
ABY ODŻYWIĆ NASZE WŁOSY!
 o tak! Oleje i ekstrakty odbudowują strukturę włosy, wzmacniają ją, odżywiąją, a nawet nawilżają. Po to własnie to robimy. Po to faceci się z nas śmieją, że mamy olej na włosach, a nie na patelni, oraz że nakładamy wszystko inne co do włosów się nie nadaje.

A i zapomniałabym...można krem mieszać z jakimś olejem :) wtedy jest to bardziej treściwa maska. Jeśli macie możecie spróbować. Może kremowanie z kapką oleju okaże się jeszcze lepsze? :) Jeśli walczycie o zdrowe i piekne włosy nie bójcie się próbować, bo to tak naprawdę jest to najważniejsze :)

Z góry przepraszam, jeśli obraziłam jakąś włosomaniaczkę, nie zrobiłam tego celowo. Mam nadzieję, że post przyda się wielu osobom i dzięki niemu dowiedziałyście się jak łatwo zadbać choć trochę o włosy :)
W razie jakich kolwiek pytań służę pomocą czy to mailowo, facebookowo czy po prostu komentarzem pod postem ;)


Polecam
<a href="http://FRUPO.pl/">Sklep z artykułami dla dzieci i niemowląt FRUPO.pl</a>